25 stycznia 2015

♥ OOTD: Hey! You made my day!


"Istnieją takie osoby, na których widok zawsze się uśmiechasz"


W dzisiejszej stylizacji ponownie zostaje przy ciemnym okryciu wierzchnim. Tym razem wybrałam cienki, krótki płaszcz o melanżowej fakturze i rękawach z ekoskóry. Mojej mamie tak się spodobał, że również postanowiła zakupić taki sam model. Myślę jednak, że zdecydowanie bardziej nadaję się on na jesień czy początek wiosny. W zimie polecam go tylko jako "przejściówkę". Osobiście nie zmarzłam w nim tylko dlatego, że założyłam bardzo gruby sweter oraz koszulkę z długim rękawem. Kolejnymi, czarnymi elementami dzisiejszego stroju są: cekinowy beret oraz skórzane botki, z którymi w tym roku polubiłam się najbardziej, jeśli chodzi o obuwie. Ponadto, postawiłam na ciemne dżinsy, a dla rozjaśnienia stylizacji - komin i rękawiczki w kolorze ecru. Natomiast, żeby nie było zbyt nudno, dobrałam czerwoną, rzucającą się dzięki swojej barwie, torebkę. Paznokcie oraz usta również postanowiłam pomalować w tym kolorze. Mam nadzieję, że podoba Wam się mój dzisiejszy wybór. Dobrej nocy! :)

24 stycznia 2015

♥ DIY: Decorate your boring sweater with pearls.



Na dobranoc przygotowałam dla Was bardzo proste oraz szybkie w wykonaniu DIY. Tym razem obiektem mojego zainteresowania był gładki sweterek kupiony w sh. Wpadłam na pomysł, aby naszyć na nim koraliki, które stworzą coś w rodzaju kołnierzyka. Ponadto, minimalistycznie ozdobiłam rękawki. Przeróbka bardzo łatwa, więc myślę, że każdy spokojnie może coś takiego zrobić. Więc jeśli znudził Ci się jakiś sweterek, który siedzi głęboko zakopany na dnie Twojej szafy, to weź się do roboty i tchnij w niego nowe życie! ;) Dobrej nocy! :)

20 stycznia 2015

♥ OOTD: I'm here to be 'awesome'!


"Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem,
ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem."

Gabriel García Márquez


W dzisiejszej stylizacji postawiłam głównie na czerń i odcienie szarości. Najbardziej zależało mi na tym, aby przedstawić Wam mój najnowszy zakup, jaką jest bluza z zabawnym nadrukiem z najnowszej kolekcji firmy New Yorker. Do tej ciepłej i wygodnej góry dobrałam koronkową mini spódniczkę (dorwaną podczas wyprzedaży) tej samej marki. Identyczny model, lecz w kolorze ecru możecie zobaczyć w jednym z moich poprzednich postów: klik. Wracając jednak do dzisiejszej stylizacji, jako okrycie wierzchnie wybrałam narzutkę, którą sprezentowałam mamie. Aż żałuję, że sama sobie takiej nie kupiłam. Uwielbiam ją pożyczać, mimo iż jest na mnie nieco za duża. Ten problem rozwiązuję za pomocą paska. W tym wypadku padło na uroczy, szeroki pasek z kokardą kupiony za kilka złotych w sh. Kolejną rzeczą, którą wygrzebałam z szafy mamy jest pojemna torba, która idealnie zgrała się pod względem kolorystycznym z całą resztą mojego stroju. Ponadto, pożyczyłam sobie jeszcze cienki, lecz ciepły i miękki w dotyku komin. Poza tym, w tak zimny dzień, nie mogłam zapomnieć o mojej ulubionej czapce zimowej, która idealnie sprawdza się podczas niskich temperatur. Dodatkowo wybrałam cienkie, lecz ciepłe ze względu na domieszkę wełny, urocze rękawiczki również z motywem kokardy. Natomiast jeśli chodzi o biżuterię, to nie licząc grubego naszyjnika pasującego stylistycznie do bluzy, postawiłam na drobne, delikatne kolczyki oraz pierścionek. Oprócz tego, obowiązkowo wybrałam czarne, grube, kryjące rajstopy oraz wysokie, skórzane botki dorwane w outlecie, co pozwoliło mi zaoszczędzić ponad 150 zł. Mam nadzieję, że mój dzisiejszy wybór, pomimo scenerii wśród blokowisk Wam się spodobał. Życzę dobrej nocy :)

14 stycznia 2015

♥ OOTD: Take my hand and let's walk together.


"Is­tnieje tyl­ko jed­na dro­ga do in­nych ludzi - dro­ga serca."

Phil Bosmans


Dzisiejsza stylizacja to powrót do elegancji i kobiecości, występującej w postaci skórzanych kozaków na obcasie, dopasowanego płaszcza w kolorze kamelowym, filcowego kapelusza oraz pojemnej torby. Tym razem, w powyżej wymienionych elementach garderoby postawiłam na odcienie brązu. Całość rozjaśniłam akcesoriami zimowymi w kolorze ecru. Ponadto, dobrałam tutaj zwężane dżinsy z wysokim stanem, które uwielbiam oraz pozłacane kolczyki. Mam nadzieję, że podoba Wam się moja propozycja. Dobrej nocy! :)

10 stycznia 2015

♥ OOTD: Different.


 "Bądź sobą. Każdy inny jest już zajęty"

Oscar Wilde


Witam ponownie po kolejnej długiej nieobecności. Niestety brak czasu spowodowany nawałem pracy w grudniu dał się we znaki... Lecz już wróciłam i postaram się o systematyczność. Dzisiejsza stylizacja jest odskocznią od eleganckiego, kobiecego stylu, którego głównie się trzymam. Rzadko można mnie spotkać w sportowym wydaniu. Przyznam jednak, że czuję się w tej wersji całkiem dobrze, komfortowo, szczególnie mam tutaj na myśli bardzo wygodne obuwie. Natomiast, jak widać, nie zrezygnowałam z pastelowych, cukierkowych kolorów. Na dres jednak nie dam się namówić, dlatego też pojawiły się tutaj dżinsy z wysokim stanem, które uwielbiam, mimo że farbują nieziemsko... Dobrałam do nich bluzę w pepitkę, różową kurtkę upolowaną w sh (która wbrew pozorom jest bardzo ciepła), wygodne (jak już wspomniałam wcześniej), ocieplane trapery, sportową torbę oraz czapkę i komin wraz z rękawiczkami. Zdjęcie niestety ponownie nie wyszły nam najlepiej, ze względu na tło, jak i jakość, ale mam nadzieję, że zestaw przypadł Wam do gustu. Dobrej nocy! :)

15 grudnia 2014

♥ OOTD: Imperfect.


"Nie is­tnieje coś ta­kiego jak dos­ko­nałość.
Świat nie jest dos­ko­nały. I dla­tego jest piękny."

Hiromu Arakawa


Bardzo długo nie publikowałam żadnej stylizacji, tak więc nadrabiam to zaniedbanie dzisiaj. Zdjęcia nie wyszły nam niestety najlepiej, ale mam nadzieję, że pomimo tego, cieszycie się, że w końcu tutaj jestem. Wracając jednak do zestawu, na chłodny wieczór wybrałam bardzo ciepły, wygodny sweter, który ostatnio jest moim numerem jeden. Podobnie jak poniższa kurtka, którą całkiem niedawno udało mi się upolować na wyprzedaży. Wbrew pozorom, jest dość ciepła, więc idealnie nadaje się na aktualne temperatury, które wciąż nas zaskakują. Cukierkowe odcienie różu przełamałam czernią w postaci spódniczki mini, zabawnej futrzanej czapy, botków oraz kryjących rajstop. Ponadto, postawiłam na akcesoria zimowe w kolorze ecru, a że mam dość wielkich toreb, tym razem wybrałam małą szarą. Oczywiście nie obyło się też bez wyrazistej biżuterii, czyli naszyjnika i kolczyków. Mam nadzieję, że zestaw przypadł Wam do gustu. Dobrej nocy! :)

02 grudnia 2014

♥ Your life in your hands...



"Twoje życie jest w Twoich rękach.
Bez względu na to, kim jesteś i co się wydarzyło w Twoim życiu,
możesz zacząć świadomie wybierać swoje myśli i tym samym zmienić życie.
Nie ma czegoś takiego jak beznadziejna sytuacja.
Każda okoliczność Twojego życia może się zmienić!"

Rhonda Byrne - "Sekret"



Witam po bardzo długiej przerwie :) Cieszę się, że w końcu wróciłam! Potrzebowałam trochę odpoczynku, głównie ze względu na sprawy osobiste. Nie za bardzo lubię pisać o sobie aż tak szczegółowo, jak zamierzam zrobić to dzisiaj. Wierzę jednak, że po opublikowaniu tej noty, każdy kto ją przeczyta, zatrzyma się na chwilę, pomyśli o sobie, bliskich i zastanowi się co dalej... Może akurat komuś w ten sposób pomogę, bo właśnie tego pragnę dzisiaj najbardziej.

Zacznę może od początku. Kiedy miałam sześć lat, okazało się, że choruję na tarczycę. Nic strasznego, wielu ludzi cierpi na nadczynność czy niedoczynność tego gruczołu. Jednak choroba ta jest trochę uciążliwa. Leczenie się przez około osiem lat bywało niekiedy męczące. Przyjmowanie tabletek jak witamin, częste badania krwi, USG, dwie wizyty w ciągu roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, opuszczanie lekcji, kiedy tak bardzo jako dziecko nie chciało się tego robić, brak kontaktu z koleżankami przez ten jeden dzień w półroczu, czekanie kilka godzin na korytarzu na swoją kolej, dojazd -  zapewniam, to nic miłego. Było, minęło. Przynajmniej tak mi się wydawało... Mijały lata, leki odstawiono na czas dojrzewania, a potem? Potem to zaniedbałam. Zawsze znajdowałam wytłumaczenie, że na to czasu nie mam. Owszem, na badania krwi chodziłam regularnie - dwa razy w roku. (Na tym punkcie akurat jestem przewrażliwiona i o to staram się dbać. ) Jednak te wyniki zawsze miałam świetne, w związku z tym stwierdziłam, że nie ma potrzeby tułać się po endokrynologach, bo po co, skoro TSH jest w końcu w normie. I tak przez kilka lat... W końcu rodzina zaczęła mnie męczyć, że niby moja szyja jest gruba, a wole bardzo widoczne. W związku z tym wybrałam się na USG. Było to prawie rok temu. Usłyszałam, że mam guzki - dość sporo, jednak leczenia nie należy podejmować, tylko obserwować tarczycę. Pomyślałam "okay, nic strasznego, pójdę na kolejne USG za pół roku". I tu popełniłam wielki błąd, poszłam na wizytę bez konsultacji u endokrynologa i posłuchałam pana radiologa, który wykonał mi badanie. Po kilku miesiącach umówiłam się na kolejne USG, ale już w innej przychodni. I tutaj się przeraziłam. Dowiedziałam się, że jak na swój wiek mam zdecydowanie za dużo guzków, a moja tarczyca wygląda jak u siedemdziesięciolatki. Potem usłyszałam o propozycji operacji. Pomyślałam "że co proszę? Ja i operacja? Osoba, która była fanką wychowania fizycznego, jeździła na zawody, młoda, której praktycznie nigdy nic nie bolało, nigdy nic sobie nie złamała, ma teraz poddać się operacji, a potem przez minimum miesiąc nie wysilać się fizycznie? To chyba żart! Nie będę bezczynnie siedzieć przecież w domu! Nie zrezygnuję z pracy!" Przyszła panika, płacz, zastanawianie się któremu lekarzowi wierzyć, co dalej, czy wszystko będzie dobrze... Te myśli chodziły za mną, aż do uzyskania wyników biopsji. Okazało się, że moje wyniki badań krwi są świetne, podobnie jak te z biopsji. Niewiele rozumiałam z tego medycznego żargonu zapisanego na mojej kartce. Lekarka wytłumaczyła mi, że według badań nie mam żadnych komórek rakowych! Jednak na 100% nikt nie może mi tego zagwarantować, ponieważ lekarz nie jest w stanie sprawdzić każdego guzka podczas biopsji. Teraz przyszło mi czekać pół roku do kolejnego badania USG i jeżeli nic się nie zmieni, poddam się operacji, żeby w przyszłości nie mieć żadnych problemów związanych z tą chorobą, a tym bardziej, żeby nie miały ich moje dzieciaki. Choroba tarczycy jest niestety zagrożeniem dla płodu, dlatego tym bardziej zachęcam wszystkie kobiety, które cierpiały na nadczynność czy niedoczynność, aby przed planowaniem ciąży, zbadały się wcześniej w tym kierunku. Jeśli natomiast czekasz na operację tarczycy, nie masz się czego bać. To powszechny zabieg, przy którym bardzo rzadko dochodzi do komplikacji. Lepiej się na niego zdecydować niż z tym żyć.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, a tym bardziej, że moja historia Was nie urzekła i nie wzruszyła ;) Kompletnie nie o to mi chodziło. Moim celem było otworzenie oczu tym, którzy zaniedbują swoje zdrowie. Ja bardzo żałuję, że nie opamiętałam się wcześniej. Jednak cieszę się, że w końcu to zrobiłam. Dlatego też, proszę i Was, badajcie się. Wykonujcie badania krwi dwa razy w roku. Jeśli coś Was niepokoi, nie pasuje, wygląda podejrzanie, sprawdźcie to! Jeśli chorowaliście na jakąś chorobę i wydaje Wam się już wszystko jest w porządku, kontrolujcie to! Myślisz, że choroba Ciebie właśnie nie dotyczy, bo jesteś wysportowana/y, silna/y fizycznie? Możesz się mylić! Zbliżają się Mikołajki. W ramach prezentu wyślij bliską Ci osobę na badanie profilaktyczne. Przecież nie mając zdrowia, nie będziemy mieli nic... Od tego się zaczyna. Zdrowie jest najważniejsze! Tak więc, Twoje życie w Twoich rękach... Pamiętaj.

30 października 2014

♥ OOTD: Wine please!


"Życie jest jak butelka dobrego wina.
Niektórzy zadowalają się czytaniem etykiety na opakowaniu,
inni wolą spróbować jego zawartość."


Anthony de Mello - "Śpiew ptaka"


Zdjęcia, które dzisiaj Wam prezentuję zostały wykonane ponad trzy tygodnie temu, dlatego też ta stylizacja jest jeszcze "lekka" w porównaniu do tego, co musimy nosić aktualnie. Początek października był bardzo piękny, w związku z tym mogłam sobie pozwolić na założenie samego sweterka i nie musiałam się jeszcze martwić o okrycie wierzchnie. Do powyższej góry dobrałam spodnie rurki w kolorze wina, które dołapałam w sh. Ponadto, założyłam kamelowe szpilki również "z drugiej ręki", długie kolczyki w kolorze ciemnego brązu oraz beżową, pojemną torebkę kupioną podczas letnich wyprzedaży. Ten sam model, lecz w kolorze czarnym, mogliście zobaczyć w kilku moich ostatnich postach. Myślę, że poniższa torebka tworzy idealną parę z cekinowym sweterkiem.  Mam nadzieję, że ten prosty zestaw przypadł Wam go gustu. Dobrej nocy!

23 października 2014

♥ OOTD: Make a wish!


"Iść za marze­niem i zno­wu iść za marze­niem,
i tak zaw­sze aż do końca."

Joseph Conrad



Pogoda nas niestety nie rozpieszcza, w związku z tym mam dla Was post ze stylizacją, dzięki której możemy sobie jeszcze przypomnieć, jak to miło było, kiedy nie musieliśmy się martwić o okrycia wierzchnie czy masywne botki. Główną rolę w tym zestawie gra czarna koszulka ze złotym napisem oraz zdobieniem przypominającym naszyjnik. Dzięki temu elementowi dodatkowa biżuteria w postaci łańcuszka stała się zbędna. Do powyżej opisanej góry dobrałam jasne jegginsy (wygrzebane z szafy mojej mamy), których nogawki zakończone są zamkami. Ponadto, postawiłam na czarne sandałki na niewysokim obcasie, czarną, pojemną torebkę, a cały zestaw uzupełniłam pozłacaną biżuterią w postaci bransoletki i kolczyków. Mam nadzieję, że ta prosta stylizacja przypadła Wam do gustu. Dobrej nocy!

17 października 2014

♥ Don't be shallow, please!


"Dobrze się widzi tylko sercem - najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."

Antoine'a de Saint-Exupéry - "Mały Książe"



Dzisiejszy post nie był zaplanowany. Rzadko piszę o życiu, ale jednak chcę żebyście poznali mój punkt widzenia w pewnych kwestiach. W końcu obiecałam wpisy nie tylko modowe. Co zainspirowało mnie do wystukania "kilku" słów na klawiaturze? Jeden z najbardziej prymitywnych i żenujących tekstów, jaki w ostatnim czasie czytałam. Przepraszam, ale innymi słowami nie potrafię tego określić.

Na "artykuł" trafiłam przypadkiem poprzez jeden z modowych fanpage'y. Znajdziecie go na jakże "cudownym" portalu Papilot.pl: klik. Prostackie, płytkie i niemądre słowa. Przechodząc jednak do sedna sprawy już wyjaśnię o co mi chodzi. Nie będę opisywać Wam tego "artykułu", bo nie ma to najmniejszego sensu, skoro możecie sami go przeczytać, przy okazji wyciągnąć wnioski i wyrobić własne zdanie na ten temat.

W skrócie, szanowny "autor" na podstawie opisu pewnej pary daje nam do zrozumienia, że w miłości najważniejszy jest... wygląd! Szczerze gratuluję mu takiej postawy. Od dłuższego czasu zastanawia mnie to, co kieruje takimi ludźmi. Życie bywa okrutne i nie wiadomo, co nas może spotkać. Wyobraźcie sobie sytuację, w której Wasz partner/ka ulega poważnemu wypadkowi, okazuje się, że nie może samodzielnie się poruszać i być może już nigdy nie stanie na nogi. Co w takiej sytuacji? Zostawiacie go, bo już nie wygląda atrakcyjnie? Jeśli miłość jest prawdziwa, to najukochańsza na świecie dla nas osoba zawsze będzie cudowna. Zostawić kogoś ze względu na pewną zmianę w fizyczności = nigdy nie kochać prawdziwie.

Inna sytuacja - Twój partner/ka ratuje życie innym ludziom. Pracuje na stanowisku strażaka, pewnego dnia ulega wypadkowi w pracy. Jego/jej ciało jest w większości poparzone. Przestaje być dla Ciebie piękny/a?

Kolejna okoliczność - Twój ukochany/a koniecznie musi poddać się pewnej operacji, po której zostaje ogromna blizna. Nie jest już doskonały/a?

Podobnych sytuacji mogłabym wypisać jeszcze wiele. Chcę tylko dać niektórym do zrozumienia, że wygląd naprawdę nie jest najważniejszy! Owszem, należy dbać o siebie, ale szczególnie po to, żeby dobrze czuć się w swojej skórze, podobać się sobie! Nikt nie chce być kochany za wygląd. To kwestia czasu, pewnych sytuacji czy życiowych nieszczęść, które mogą na naszą fizyczność wpłynąć. Nie będziemy wiecznie piękni i młodzi i należy się z tym pogodzić. Oczywiście wygląd można zmienić. Dzisiaj to nie problem, jednak charakteru, postępowania i serca nie zmienimy.

Nie rozumiem co to za uciecha kochać kogoś za wygląd. Szczególnie, jeśli okazuje się być osobą próżną, płytką czy mało inteligentną.

Głupoty, jakie dzisiaj przeczytałam doprowadzają mnie do szału. Potem się ludzie dziwią, że dzięki tego typu tekstom czy to w Internecie czy w magazynach, szczególnie młodzież kieruje się tylko wyglądem fizycznym przy wyborze partnera. Potem przychodzi ogromne zdziwienie, bo osoba, którą wybraliśmy, okazuje się niestety zupełnie kimś innym. Mija zauroczenie, fascynacja wyglądem, zaczynamy patrzeć na charakter, bo w końcu planujemy z taką osobą żyć i bum! Wszystko się sypie, pora się otrząsnąć...

Swoimi powyższymi słowami nie chciałam oczywiście nikogo urazić. Bycie pięknym, atrakcyjnym, to nic złego. Świetnie jeżeli idzie to w parze z dobrocią, inteligencją, empatią, pracowitością itd. Chciałam tylko dać niektórym do zrozumienia, że to nie wygląd fizyczny jest najważniejszy. Zresztą przekonacie się o tym prędzej, czy później :) Dobrej nocy!

16 października 2014

♥ OOTD: Don't worry, be happy!



Katarzyna Grochola - "A nie mówiłam!"


Witam Was serdecznie w ten zimny, ale jakże piękny wieczór! Dzisiaj prezentuję Wam stylizację z minionej niedzieli, kiedy to można było sobie jeszcze pozwolić na cienkie i zwiewne ubrania. Zestaw w tej kolorystyce jest dla mnie typowy. Uwielbiam pastelowe kolory! Świetnie prezentują się z opalenizną oraz dodają uroku poprzez podkreślenie dziewczęcego stylu. Połączyłam tutaj krótki, poszerzany top w kolorze jasnego różu z dżinsami z wysokim stanem, brokatowymi sandałkami oraz kopertówką idealnie do nich pasującą pod względem kolorystycznym, jak i stylistycznym. Ponadto, nie mogło zabraknąć biżuterii, głównie mojego ulubionego naszyjnika, który szczególnie świetnie komponuje się z kwiecistą narzutką projektu mojej mamy. Poza tym, jak zwykle pierścionek, który nie poszedł nadal w kąt i nigdy nie pójdzie oraz drobne kolczyki - perełki. Mam nadzieję, że tym sposobem przyciągnę jeszcze trochę słońca jak i ciepła. Dobrej i spokojnej nocy! :)

12 października 2014

♥ OOTD: Sorry boys, daddy says no dating!



Kochani, do dzisiejszej kolacji prezentuję Wam zestaw bardzo wygodny, na luzie (może nie licząc szpilek, które ciężko mi zamienić na obuwie sportowe). Główną rolę w tej stylizacji gra krótki top mojego projektu - który przedstawiłam Wam w swoim poprzednim poście: klik. Dobrałam do niego bardzo komfortowe, wzorzyste spodnie, szpilki o zwierzęcym princie, małą szarą torebkę, komplet biżuterii w postaci naszyjnika i bransoletki, kolczyki - perełki oraz pierścionek - różę, z którym ciągle nie mogę się rozstać. Dla uzupełnienia tego wygodnego zestawu, zrobiłam koka, w którym bardzo dobrze się czuję, szczególnie kiedy nie chce, aby moje włosy robiły mi psikusa. Mimo czarno-białej , stonowanej kolorystyki, myślę że dość sporo się tutaj dzieje. Ocenę pozostawiam Wam. Miłego wieczoru!

10 października 2014

♥ New project: White crop top.



Kochani, dzisiaj na tapecie mój najnowszy projekt, który przeczekał w szafie dość długo,
aż w końcu ujrzał światło dzienne. To krótki, biały top,
który został przeze mnie ozdobiony koronką, ręcznie,
a nadruk został wykonany przez profesjonalistów w "Strefie Nadruku".


06 października 2014

♥ OOTD: Let me take you to the wild, wild west.


"Życie polega na tym, by spędzać razem czas,
by mieć ten czas na wspólne spacery, trzymanie się za rękę,
cichą rozmowę i przyglądanie się zachodowi słońca."

Nicholas Sparks - "Prawdziwy cud"


04 października 2014

♥ After Summer...


Witam Was serdecznie w ten zimny, ponury, ale jakże miły weekend. Jak ostatnio zapewne zauważyliście, bardzo "szaleję" ze stylizacjami, zapominając o innych tematach, które nie raz przewijały się na blogu. Tak więc, dzisiaj dla odmiany pokażę Wam sporo "nowości", które uzbierały się podczas ostatnich kilku miesięcy. Głównie jest to wynik letnich wyprzedaży, ale nie tylko. Wiele z poniżej zaprezentowanych rzeczy mieliście już okazję zobaczyć na blogu, jako elementy niektórych stylizacji. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.

MOHITO

Na pierwszy rzut pójdą koszulki. Powyższą kupiłam na wyprzedaży. Spodobał mi się napis,
ozdobny a la naszyjnik oraz kolor. W związku z tym, że w mojej pracy wymagany jest czarny ubiór,
to ucieszyłam się na jej zakup podwójnie. Najlepiej prezentuje się u mnie w zestawieniu
z czarną spódniczką o złotym, barokowym wzorze, czarnymi rurkami czy też dżinsami.

SINSAY

Kolejny T-shirt również dorwałam na wyprzedaży, w bardzo okazyjnej cenie, bo za 9,99 zł.
Tutaj też spodobał mi się nadruk. Szczerze, cudów się nie spodziewałam za taką kwotę.
Myślałam, że wytrzyma kilka prań i wyląduje w koszu, ale jednak się myliłam!
Do pracy, jak i na co dzień jest idealna!

CARRY

Następna zdobycz, również pochodzi z wyprzedaży. Koszulka ta, z przodu jest zwyczajna,
dlatego pokazuję Wam wyjątkowy jak dla mnie tył - odkryte plecy w postaci anielskich skrzydeł.