Opis producenta
Lek Linomag® maść jest produktem przeznaczonym wyłącznie do stosowania zewnętrznego. Aplikowany na skórę wspomaga leczenie stanów nadmiernej suchości skóry oraz chorób takich jak: odparzenia, wypryski i wyprzenia. Pomaga złagodzić objawy łuszczycy. Produkt pokrywa naskórek warstwą tłuszczową, która zapobiega utracie wody i przywraca właściwe uwodnienie naskórka. Poprzez natłuszczenie i nawilżenie zmniejsza suchość i złuszczanie naskórka, redukując wpływ niekorzystnego działania czynników zewnętrznych. Wielonienasycone egzogenne kwasy tłuszczowe zawarte w preparacie normalizują funkcje skóry i przyśpieszają jej regenerację. Działanie to zależy w głównej mierze od zawartości niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych: kwasu linolowego i kwasu linolenowego. Kwasy te wpływają również korzystnie na utrzymanie i regenerację naturalnej bariery skóry.
Skład: Substancję czynną leku stanowi olej lniany pierwszego tłoczenia z Linum usitatissimum L., semen (nasienie lnu zwyczajnego), (3:1) – 20 g. Substancje pomocnicze: lanolina bezwodna, wazelina biała.
Pojemność: 30 g lub 100 g
Cena: 30g ok. 14 zł, 100 g ok. 30 zł
Moja opinia
Standardowo zacznę od opakowania. Zostało wykonane z papieru i charakteryzuje się bardzo prostą szatą graficzną, typową dla produktu aptecznego. Ilość informacji jest minimalna, ale wystarczająca, wyrazista i czytelna. Więcej szczegółów znajduje się na ulotce zamieszczonej w pudełeczku. Dodam, że opakowanie jest poręczne i zajmuje trochę miejsca w łazienkowej szafce oraz kosmetyczce. Jeśli chodzi o tubkę, to sprawa wygląda bardzo podobnie, z tym, że została wyprodukowana z aluminium, jest solidna i posiada plastikową nakrętkę, którą odkręca się, jak i zakręca z dużą łatwością. Co do maści, ma ona jasnożółty, przezroczysty kolor, subtelny zapach oraz miękką, gęstą i tłustą konsystencję, co nie każdemu może przypaść do gustu. Po delikatnym naciśnięciu tubki, lek bez problemu się z niej uwalnia. Wystarczy dosłownie odrobina, by pokryć nim przesuszone miejsce. Przy tym dobrze się rozprowadza i nie spływa między palcami. Sięgnęłam po ten produkt z polecenia kosmetologa i używam go od kilku miesięcy, codziennie na noc. Przede wszystkim dlatego, że jest tłusty i powoli się wchłania. Dodam, że stosuję go głównie na skórę pod oczami, która jest wyjątkowo cienka, ma mało gruczołów łojowych oraz kolagenu, co m.in, czyni ją podatną na przesuszenia. Czasem zdarza mi się użyć tej maści na skórę nad górną wargą, kiedy staje się wysuszona po depilacji wąsika. Jestem bardzo zadowolona z tego leku. Moje dolne powieki i ich okolice, nie są już tak suche, jak kiedyś. Poza tym, to produkt, który przynosi ulgę i szybszą regenerację punktowo przesuszonej skóry. Podobno jest zbawienny również dla spierzchniętych ust. Warto dodać, że maść nie podrażnia, ani nie uczula, lecz nawilża, natłuszcza i jest niesamowicie wydajna. W związku z tym, śmiało możecie zacząć od zaopatrzenia się w małe opakowanie. Jej jedynym minusem jest to, że nie nadaje się pod makijaż, więc poranne stosowanie odpada. Problemem jest to, że niestety nie współpracuje z korektorem pod oczy. Nałożenie go na maść sprawia, że dolna powieka nieładnie się prezentuje, ponieważ make-up w tym miejscu się rozmazuje i roluje. Mimo to, chętnie sięgnę po ten lek ponownie. Jeśli chodzi o jego cenę, to uważam, że jest ona bardzo atrakcyjna, jak na takie działanie i wydajność. Co do dostępności, to nie mam żadnych zastrzeżeń, ponieważ znajdziecie go zapewne w każdej aptece oraz wielu sklepach internetowych. Dodatkowy plus za polskie pochodzenie marki.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze.
♥
Thank you very much for all comments.