
Opis producenta
Szampon HYDRATE przeznaczony jest do włosów naturalnie suchych i przesuszonych zabiegami, zniszczonych z tendencją do puszenia się, o średniej i dużej porowatości. Bogactwo kondycjonerów i składników aktywnych pomoże reaktywować blask. Dzięki zawartości oleju z czarnej porzeczki uzupełnisz brakujące, niezbędne we włosie lipidy, a hydrolat z lawendy o działaniu tonizującym ukoi skórę głowy. Stosując HYDRATE nawilżysz, odżywisz, ochronisz przed kolejnymi uszkodzeniami i przywrócisz gęstość oraz miękkość swoim włosom.
Skład: Woda, Kokoiloizetionian sodowy, Hydroksysultaina kokosowa, Sól disodowa sulfobursztynianu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego, Gliceryna, Hydrolat z kwiatów lawendy wąskolistnej, Glukozyd kokosowy, Polikwaternium-7, Hydrolizat protein z kukurydzy, Hydrolizat proteiny pszenicy, Hydrolizat protein soi, Distearynian glikolu, Polikwaternium-59, Glikol butylenowy, Polikwaternium-10, Filtrat z fermentacji korzenia rzodkwi, Benzoesan sodu, Sorbinian potasu, Fenoksyetanol, Etyloheksylogliceryna, Kwas cytrynowy, Zapach, Limonen, Wanilina, Linalol, Kumaryna, Octan genarylu, Olej z nasion czarnej porzeczki, Błękit brylantowy, Czerwony barwnik.
Pojemność: 250 ml
Cena: regularna ok. 36 zł, promocyjna ok. 23 zł
Moja opinia
Standardowo zacznę od opakowania. Zostało wykonane z plastiku i charakteryzuje się bardzo ciekawym dizajnem. Ma kształt prostopadłościanu, na którym umieszczono wypukłą, oryginalnie wyglądającą nazwę marki. Poza tym, pudełeczko ma piękny odcień niebieskiego oraz wyróżnia się minimalistyczną szatą graficzną, w tym wyraźnymi i czytelnymi czcionkami. Użyto ich do przedstawienia najważniejszych informacji. Nie tylko w języku polskim, ale i angielskim. Ponadto, opakowanie jest poręczne, solidnie wykonane, zajmuje trochę miejsca w łazienkowej szafce, czy też kosmetyczce oraz otwiera się, jak i zamyka z dużą łatwością na tzw. "klik". Jedyną rzeczą, do której się doczepię w tej kwestii, to zbyt duży otwór. Mógłby być mniejszy, by nie uwalniać za dużej ilości produktu. Jeśli o niego chodzi, ma jasnoniebieski perłowy kolor, gęstą konsystencję oraz ładny, ale mocny i nieco duszący zapach, do którego z czasem można się przyzwyczaić. Poza tym, dobrze się rozprowadza, przy czym nie spływa między palcami. Świetnie się pieni i tak samo zmywa. Nie trzeba go zbyt wiele do umycia skalpu i włosów, więc warto uważać przy wyciskaniu z pudełeczka, by go nie marnować. Jednak co najważniejsze, to kosmetyk wydajny, który delikatnie, ale skutecznie oczyszcza i koi skórę głowy. Ponadto, nawilża, odżywia, nadaje miękkości i blasku włosom. Na dodatek nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje swędzenia i łupieżu oraz nie plącze i nie przetłuszcza kosmyków. Co prawda nie przedłuża też ich świeżości, ale i nie skraca. Efekt jaki otrzymujemy po użyciu tego szamponu, to miękkie, gładkie, nie puszące się włosy o delikatnym blasku i większej objętości, które dobrze się rozczesują. Jedynym minusem jest to, że produkt pozostawia delikatną, ale wyczuwalną warstwę na kosmykach. Na początku mi to przeszkadzało, ale już zdążyłam się przyzwyczaić. Poza tym, na drugi dzień nie jest to już widoczne. Uważam, że to jeden z lepszych tego typu kosmetyków, nadających się do częstego stosowania. Plus za polskie pochodzenie i produkcję oraz wegańską formułę. Co do dostępności, to jest ona średnia, ponieważ stacjonarnie szampon znajdziemy tylko w drogeriach Rossmann, a także kilku sklepach internetowych. Jeśli chodzi o cenę, to uważam, że regularna jest nieco za wysoka, jak na taką pojemność, dlatego też warto wypatrywać promocji.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze.
♥
Thank you very much for all comments.