30 października 2014

♥ OOTD: Wine please!


"Życie jest jak butelka dobrego wina.
Niektórzy zadowalają się czytaniem etykiety na opakowaniu,
inni wolą spróbować jego zawartość."


Anthony de Mello - "Śpiew ptaka"


Zdjęcia, które dzisiaj Wam prezentuję zostały wykonane ponad trzy tygodnie temu, dlatego też ta stylizacja jest jeszcze "lekka" w porównaniu do tego, co musimy nosić aktualnie. Początek października był bardzo piękny, w związku z tym mogłam sobie pozwolić na założenie samego sweterka i nie musiałam się jeszcze martwić o okrycie wierzchnie. Do powyższej góry dobrałam spodnie rurki w kolorze wina, które dołapałam w sh. Ponadto, założyłam kamelowe szpilki również "z drugiej ręki", długie kolczyki w kolorze ciemnego brązu oraz beżową, pojemną torebkę kupioną podczas letnich wyprzedaży. Ten sam model, lecz w kolorze czarnym, mogliście zobaczyć w kilku moich ostatnich postach. Myślę, że poniższa torebka tworzy idealną parę z cekinowym sweterkiem.  Mam nadzieję, że ten prosty zestaw przypadł Wam go gustu. Dobrej nocy!

23 października 2014

♥ OOTD: Make a wish!


"Iść za marze­niem i zno­wu iść za marze­niem,
i tak zaw­sze aż do końca."

Joseph Conrad



Pogoda nas niestety nie rozpieszcza, w związku z tym mam dla Was post ze stylizacją, dzięki której możemy sobie jeszcze przypomnieć, jak to miło było, kiedy nie musieliśmy się martwić o okrycia wierzchnie czy masywne botki. Główną rolę w tym zestawie gra czarna koszulka ze złotym napisem oraz zdobieniem przypominającym naszyjnik. Dzięki temu elementowi dodatkowa biżuteria w postaci łańcuszka stała się zbędna. Do powyżej opisanej góry dobrałam jasne jegginsy (wygrzebane z szafy mojej mamy), których nogawki zakończone są zamkami. Ponadto, postawiłam na czarne sandałki na niewysokim obcasie, czarną, pojemną torebkę, a cały zestaw uzupełniłam pozłacaną biżuterią w postaci bransoletki i kolczyków. Mam nadzieję, że ta prosta stylizacja przypadła Wam do gustu. Dobrej nocy!

17 października 2014

♥ Don't be shallow, please!


"Dobrze się widzi tylko sercem - najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."

Antoine'a de Saint-Exupéry - "Mały Książe"



Dzisiejszy post nie był zaplanowany. Rzadko piszę o życiu, ale jednak chcę żebyście poznali mój punkt widzenia w pewnych kwestiach. W końcu obiecałam wpisy nie tylko modowe. Co zainspirowało mnie do wystukania "kilku" słów na klawiaturze? Jeden z najbardziej prymitywnych i żenujących tekstów, jaki w ostatnim czasie czytałam. Przepraszam, ale innymi słowami nie potrafię tego określić.

Na "artykuł" trafiłam przypadkiem poprzez jeden z modowych fanpage'y. Znajdziecie go na jakże "cudownym" portalu Papilot.pl: klik. Prostackie, płytkie i niemądre słowa. Przechodząc jednak do sedna sprawy już wyjaśnię o co mi chodzi. Nie będę opisywać Wam tego "artykułu", bo nie ma to najmniejszego sensu, skoro możecie sami go przeczytać, przy okazji wyciągnąć wnioski i wyrobić własne zdanie na ten temat.

W skrócie, szanowny "autor" na podstawie opisu pewnej pary daje nam do zrozumienia, że w miłości najważniejszy jest... wygląd! Szczerze gratuluję mu takiej postawy. Od dłuższego czasu zastanawia mnie to, co kieruje takimi ludźmi. Życie bywa okrutne i nie wiadomo, co nas może spotkać. Wyobraźcie sobie sytuację, w której Wasz partner/ka ulega poważnemu wypadkowi, okazuje się, że nie może samodzielnie się poruszać i być może już nigdy nie stanie na nogi. Co w takiej sytuacji? Zostawiacie go, bo już nie wygląda atrakcyjnie? Jeśli miłość jest prawdziwa, to najukochańsza na świecie dla nas osoba zawsze będzie cudowna. Zostawić kogoś ze względu na pewną zmianę w fizyczności = nigdy nie kochać prawdziwie.

Inna sytuacja - Twój partner/ka ratuje życie innym ludziom. Pracuje na stanowisku strażaka, pewnego dnia ulega wypadkowi w pracy. Jego/jej ciało jest w większości poparzone. Przestaje być dla Ciebie piękny/a?

Kolejna okoliczność - Twój ukochany/a koniecznie musi poddać się pewnej operacji, po której zostaje ogromna blizna. Nie jest już doskonały/a?

Podobnych sytuacji mogłabym wypisać jeszcze wiele. Chcę tylko dać niektórym do zrozumienia, że wygląd naprawdę nie jest najważniejszy! Owszem, należy dbać o siebie, ale szczególnie po to, żeby dobrze czuć się w swojej skórze, podobać się sobie! Nikt nie chce być kochany za wygląd. To kwestia czasu, pewnych sytuacji czy życiowych nieszczęść, które mogą na naszą fizyczność wpłynąć. Nie będziemy wiecznie piękni i młodzi i należy się z tym pogodzić. Oczywiście wygląd można zmienić. Dzisiaj to nie problem, jednak charakteru, postępowania i serca nie zmienimy.

Nie rozumiem co to za uciecha kochać kogoś za wygląd. Szczególnie, jeśli okazuje się być osobą próżną, płytką czy mało inteligentną.

Głupoty, jakie dzisiaj przeczytałam doprowadzają mnie do szału. Potem się ludzie dziwią, że dzięki tego typu tekstom czy to w Internecie czy w magazynach, szczególnie młodzież kieruje się tylko wyglądem fizycznym przy wyborze partnera. Potem przychodzi ogromne zdziwienie, bo osoba, którą wybraliśmy, okazuje się niestety zupełnie kimś innym. Mija zauroczenie, fascynacja wyglądem, zaczynamy patrzeć na charakter, bo w końcu planujemy z taką osobą żyć i bum! Wszystko się sypie, pora się otrząsnąć...

Swoimi powyższymi słowami nie chciałam oczywiście nikogo urazić. Bycie pięknym, atrakcyjnym, to nic złego. Świetnie jeżeli idzie to w parze z dobrocią, inteligencją, empatią, pracowitością itd. Chciałam tylko dać niektórym do zrozumienia, że to nie wygląd fizyczny jest najważniejszy. Zresztą przekonacie się o tym prędzej, czy później :) Dobrej nocy!

16 października 2014

♥ OOTD: Don't worry, be happy!



Katarzyna Grochola - "A nie mówiłam!"


Witam Was serdecznie w ten zimny, ale jakże piękny wieczór! Dzisiaj prezentuję Wam stylizację z minionej niedzieli, kiedy to można było sobie jeszcze pozwolić na cienkie i zwiewne ubrania. Zestaw w tej kolorystyce jest dla mnie typowy. Uwielbiam pastelowe kolory! Świetnie prezentują się z opalenizną oraz dodają uroku poprzez podkreślenie dziewczęcego stylu. Połączyłam tutaj krótki, poszerzany top w kolorze jasnego różu z dżinsami z wysokim stanem, brokatowymi sandałkami oraz kopertówką idealnie do nich pasującą pod względem kolorystycznym, jak i stylistycznym. Ponadto, nie mogło zabraknąć biżuterii, głównie mojego ulubionego naszyjnika, który szczególnie świetnie komponuje się z kwiecistą narzutką projektu mojej mamy. Poza tym, jak zwykle pierścionek, który nie poszedł nadal w kąt i nigdy nie pójdzie oraz drobne kolczyki - perełki. Mam nadzieję, że tym sposobem przyciągnę jeszcze trochę słońca jak i ciepła. Dobrej i spokojnej nocy! :)

12 października 2014

♥ OOTD: Sorry boys, daddy says no dating!



Kochani, do dzisiejszej kolacji prezentuję Wam zestaw bardzo wygodny, na luzie (może nie licząc szpilek, które ciężko mi zamienić na obuwie sportowe). Główną rolę w tej stylizacji gra krótki top mojego projektu - który przedstawiłam Wam w swoim poprzednim poście: klik. Dobrałam do niego bardzo komfortowe, wzorzyste spodnie, szpilki o zwierzęcym princie, małą szarą torebkę, komplet biżuterii w postaci naszyjnika i bransoletki, kolczyki - perełki oraz pierścionek - różę, z którym ciągle nie mogę się rozstać. Dla uzupełnienia tego wygodnego zestawu, zrobiłam koka, w którym bardzo dobrze się czuję, szczególnie kiedy nie chce, aby moje włosy robiły mi psikusa. Mimo czarno-białej , stonowanej kolorystyki, myślę że dość sporo się tutaj dzieje. Ocenę pozostawiam Wam. Miłego wieczoru!