31 października 2017

♥ OOTD: Wellingtons.



Dobry wieczór kochani! :) Na dzisiaj stworzyłam dla Was zestaw z myślą o deszczowym dniu, a tu się okazuje, że należy już myśleć o ubiorze chroniącym przed mrozem. ;) Szkoda, chociaż mam nadzieję, że kilkunastostopniowa temperatura zapowiadana na weekend się sprawdzi. W każdym razie, co ma być, to będzie. Akurat na pogodę nie mamy wystarczającego wpływu, więc wrócę do tego, o czym mogę zadecydować, czyli do stylizacji. Kiedy pada deszcz, przed wyjściem z domu nie sięgam po inne buty niż kalosze. W niesprzyjające dni sprawdzają się idealnie. Podobnie zresztą, jak przeciwdeszczowa kurtka. Tym razem założyłam pod nią gruby sweter, który w składzie zawiera wełnę, więc jest w nim przyzwoicie ciepło (trochę też gryzie;). Poza tym, wybrałam czarne rurki (jeden z moich ostatnich, bardzo udanych łupów z drugiej ręki), małą, lecz pojemną torebkę i drobne kolczyki. Nie należy zapominać też o parasolce. ;) Mam nadzieję, że podoba Wam się moja prosta, jesienna propozycja na deszczowy dzień. Życzę spokojnej nocy! :)

28 października 2017

♥ From second hand.


Hej! :) Dawno nie było wpisu z rzeczami z drugiej ręki, więc nadrabiam to dzisiaj. Po analizie statystyk zauważyłam, że bardzo lubicie posty z tej serii, więc tym bardziej cieszy mnie ich przygotowywanie. Sprawdźcie co udało mi się kupić w sh w minionym kwartale.

Topshop

Na pierwszy rzut kombinezony, czyli jeden z moich ulubionych elementów garderoby, który chętnie zakładam w okresie letnim. Powyższy zachwycił mnie swoją kolorystyką, wzorem oraz krojem. Mam nadzieję, że sprawdzi się idealnie w najbliższe wakacje. :)

Love

Kolejny kostium, tym razem z długimi, szerokimi nogawkami i dekoltem w kształcie serca. Bardziej elegancki, kobiecy, o delikatnej kolorystyce i nienachalnym kwiatowym motywie. Teraz czeka na okazję. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mogła go założyć na jakieś wesele czy poprawiny. :D

Boohoo

Ostatni już kombinezon. W zdecydowanie stonowanych kolorach. Jestem z niego bardzo zadowolona. Zaprezentowałam go na blogu już jakiś czas temu. Sprawdźcie tutaj: klik.

Zara

Pora na czarne rurki. To model, którego bardzo brakowało w mojej szafie. Te są dopasowane, więc leżą idealnie. Mają odpowiednią dla mnie długość, dzięki czemu nie musiałam ich skracać. Poza tym, urozmaicone są zamkami nie tylko pod przednimi kieszeniami, ale też przy nogawkach. Co ciekawe, skusiłam się na nie, mimo że nie są z wysokim stanem. 

F&F

Kolejna na tapecie - bluzka w biało-niebieskie prążki, odkrywająca ramiona. Ozdobiona guzikami i tasiemkami przy rękawach, które można zawiązać na kokardki. Marzyła mi się taka. Kupiła mi ją mama. Myślę, że ten element garderoby świetnie sprawdzi się w zestawie w stylu marynarskim. Idealnie będzie współgrać nie tylko z dżinsami, ale i białymi rurkami.

Atmosphere

Nie mogło zabraknąć też sukienki. Tym razem dżinsowej, z lekko rozkloszowanym dołem, w bardzo dziewczęcym stylu. Szczerze przyznam, że szukałam takiej szmizjerki od bardzo dawna. Pokazałam ją jakiś czas temu na blogu: klik.

24 października 2017

♥ OOTD: Fall colours.



Cześć! :) Od publikacji ostatniego zestawu minął ponad miesiąc, dlatego tym bardziej się cieszę, że mogę Wam dzisiaj pokazać coś nowego. Przyszła pora na pogodzenie się z jesienną aurą. W takim też klimacie wybrałam kolorystykę. Główną rolę gra peleryna z rozcięciami, która pochodzi z drugiej ręki. Podobnie, jak większość z pozostałych rzeczy. Dajcie znać, czy Wam się podoba. Miłego wieczoru! :)

22 października 2017

♥ Season Trends from Stores.


Witam Was serdecznie! :) Jakiś czas temu prezentowałam Wam trendy prosto z wybiegów. Natomiast dzisiaj przedstawiam te, które aktualnie królują w sieciówkach. Zapewniam, że nie da się obok nich przejść obojętnie. ;)  Wybrałam te nurty, które mnie najbardziej przypadły do gustu, czyli sztuczne perły, nakrycia głowy w postaci beretu czy czapki zapożyczonej od chłopca piekarza, czerwone botki oraz te, których cholewka przypomina skarpetę. Poza tym, sztuczne futro, jak i to kojarzące się z pluszowym misiem, a także dżinsowe kurtki z kożuszkiem. Nie mogło zabraknąć też klasycznej, eleganckiej kraty. Oprócz poniżej ukazanych, prym nadal wiodą kwiatowe wzory (szczególnie na sukienkach maxi i botkach), frędzle, azteckie wzory, styl etno, denim, pióra, naszywki, balonowe rękawy (głównie przy swetrach i płaszczach) oraz kurtki: bomberki, ramoneski, aviatorki. Jest tego sporo, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. :) Dajcie znać, co szczególnie przypadło Wam do gustu. Miłego wieczoru oraz dobrej nocy życzę! :)





13 października 2017

♥ Garnier Czysta Skóra 3w1 Żel myjący, Peeling, Maseczka. / Garnier Pure Activ 3-in-1 Wash, Scrub, Mask.



Opis producenta

Gama Czysta Skóra została specjalnie stworzona, aby pomagać zwalczać niedoskonałości i redukować nadmiar sebum.

Czy to produkt stworzony dla mnie? Tak, jeśli masz tłustą lub mieszaną cerę z tendencją do niedoskonałości i zaskórników. Używa się go zarówno jako kremu myjącego, jak i peelingu oraz maseczki. 

1. Żel myjący: wzbogacony w cynk o właściwościach regulujących wydzielanie sebum oraz w ekstrakt ze Smithsonite oczyszcza i eliminuje zanieczyszczenia.
2. Peeling: zawiera pumeks, naturalny czynnik złuszczający, aby usuwać martwe komórki i odblokować pory. 
3. Maseczka: wzbogacona w białą glinkę posiadającą właściwości łagodzące i absorbujące, aby zmniejszać błyszczenie się skóry.
Produkt testowany dermatologicznie.

Sposób użycia:
1. Żel myjący: aplikuj na zwilżoną skórę twarzy, delikatnie masując, a następnie spłucz wodą. Stosuj codziennie. Unikaj kontaktu z oczami.
2. Peeling: używaj na zwilżoną skórę twarzy, rozprowadź okrężnymi ruchami masującymi na czole, nosie i brodzie, a następnie spłucz wodą. Stosuj codziennie. Unikaj kontaktu z oczami.
3. Maseczka: nałóż ją na skórę twarzy i pozostaw do wyschnięcia na 3 minuty. Spłucz obficie wodą. Stosuj 2-3 razy w tygodniu. Omijaj skórę wokół oczu. W przypadku dostania się produktu do oczu natychmiast przepłucz je wodą. W przypadku podrażnienia zaprzestań stosowania.

Skład: Woda, Salicylan benzylu, Glikol butylenowy, Karagen, Błękit brylantowy, Dwutlenek tytanu, Glukozyd decylowy, Wyciąg z eukaliptusa / Wyciąg z liści eukaliptusa, Gliceryna, Kaolin, Limonen, Linalol, Mentol, Perfum, Polioksyetylenowany 7 molami tlenku etylenu monogliceryd kokosowy, Fenoksyetanol, Polietylen, Glikol propylenowy, Pumeks, Kwas salicylowy, Smitsonit / Ekstrakt ze smitsonitu, Wodorotlenek sodu, Laurylosiarczan sodu, Sól tetrasodowa kwasu wersenowego, Guma ksantanowa, Skrobia kukurydziana, Glukonian cynku.

Pojemność: 150 ml

Cena: 14-20 zł 


Moja opinia

Tradycyjnie zacznę swoją recenzję od opakowania. Charakteryzuje się ono prostą, ładną dla oka szatą graficzną. Jeśli chodzi o kształt, w tym wypadku mamy do czynienia z poręczną tubą, która otwiera i zamyka się na klik. Posiada ona mały otwór, umożliwiający odpowiednie dozowanie produktu. Kosmetyk ma biały kolor oraz widoczne, niebieskie drobinki peelingujące. Poza tym, jest gęsty i charakteryzuje się mentolowym, dosyć przyjemnym zapachem. Łatwo i szybko rozprowadza się na twarzy. Do jej pokrycia nie potrzeba dużej ilości, dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny. Co do działania, świetnie oczyszcza, odświeża i chłodzi skórę. Pory są widocznie zmniejszone. Buzia jest gładka i matowa, czyli odpowiednio przygotowana do nałożenia makijażu. Tego kosmetyku najczęściej używam w formie maski (daje uczucie ściągnięcia) oraz żelu (dodatkowo oczyszcza po demakijażu płynem micelarnym). Peeling jest trochę słabszy, jak dla mnie za delikatny. Nie radzi sobie idealnie ze złuszczeniem martwego naskórka. Szczerze przyznam, że nie przepadam za produktami, które pełnią kilka funkcji. "Jeśli coś jest od wszystkiego, to jest do niczego". Jednak z tym artykułem jest inaczej. Jego wszechstronność, to całkiem spora zaleta. Poza tym, warto wspomnieć, że nie uczula, ani nie podrażnia w porównaniu do swojej starszej, żelowej wersji z pompką. Dodatkowy plus za cenę i dostępność. Znajdziecie go w znanych drogeriach stacjonarnych, jak i internetowych. Jedynym minusem tego produktu jest to, że przy zbyt częstym stosowaniu, pojawiają się wypryski, a skóra jest przesuszona. W związku z tym, nie nadaje się do codziennego stosowania, Mimo to, jestem z niego zadowolona Jednak po całkowitym zużyciu rozejrzę się za czymś bardziej naturalnym, czyli o milszym składzie. ;)

10 października 2017

♥ Rimmel London Match Perfection Korektor i Rozświetlacz 2w1 / Rimmel London Match Perfection 2-In-1 Skintone Adapting Concealer & Highlighter.



Opis producenta

Kosmetyk tak jak kameleon dopasowuje się do koloru Twojej skóry. Dodaje jej blasku, świeżości i jednocześnie koryguje niedoskonałości.
- idealne dopasowanie do kolorytu Twojej cery dzięki technologii Smart-tone™
- lekka, nieobciążająca skóry formuła pozwala jej swobodnie oddychać
- korektor i rozświetlacz 2w1 Match Perfection skutecznie kryje niedoskonałości bez efektu maski
- może być wykorzystany do konturowania
Idealnie dopasowany do Twojej cery, 2w1 korekcja i rozświetlenie okolic oczu. Opakowanie korektora zostało wyposażone w pędzelek, który ułatwia jego nakładanie. Kosmetyk posiada właściwości dotleniające i regenerujące.

Działanie: kryje, rozświetla, maskuje oznaki zmęczenia.

Rodzaj skóry: odpowiedni do każdego rodzaju skóry.

Konsystencja: korektor w płynie.

Sposób użycia: nałóż cienką warstwę na miejsca, które chcesz rozjaśnić lub zamaskować.

Skład: Woda, Dekametylocyklopentasiloksan, Alkil benzoesanu C12-15, Talk, Gliceryna, Poli(dimetylosiloksan), Polimetakrylan metylu, Peg-10 Dimethicone, Dimethicone Peg-10/15 Crosspolymer, Kopolimer akrylowy dimetikonu, Dimetikonol, Siarczan magnezu, Azotek boru, Nylon-12, Peg-10, Fenoksyetanol, Octan tokoferylu, Triethoxycaprylylsilane, Dimirystynian glinu, Glikol kaprylowy, Stearyloglutaminian Sodu, Ekstrakt z winogron, Sok z granatu, Sorbinian potasu, Glikol heksylenowy, Wyciąg z jagód acai, Glukozyd askorbylu, Glikol dipropylenowy, Tokoferol, Puder szafirowy, Ekstrakt z algi czerwonej, 2-Ethyl Hexyl Acrylate. [Może zawierać/+/-: Dwutlenek tytanu (Ci 77891), Tlenek żelaza (Ci 77491, Ci 77492, Ci77499), Ultramaryna (Ci 77007)].

Pojemność: 7 ml

Cena: ok. 30 zł



Moja opinia

Standardowo zacznę od kwestii wizualnej. Opakowanie ma prostą szatę graficzną, wyróżniającą się przyjemną kolorystyką oraz czytelną czcionką. Tubka jest bardzo poręczna, pozwala na odpowiednie dozowanie produktu. Przy czym należy uważać, aby nie wycisnąć go zbyt wiele, ponieważ się zmarnuje. Mimo to, przyznam szczerze, że powyżej przedstawiony typ opakowania jest moim ulubionym. Pozwala on na zużycie korektora do ostatniej kropelki. ;) Dodam, że aplikację produktu ułatwia pędzelek, w który wyposażona jest tubka. Kolejną kwestią jest działanie bohatera dzisiejszego wpisu. Zgodne z wszystkimi zapewnieniami producenta. Produkt świetnie kryje przez długi czas, ładnie rozświetla oraz maskuje oznaki zmęczenia. Używam go na co dzień pod oczy, do ukrycia cieni, z którymi borykam się odkąd zdiagnozowano u mnie chorobę tarczycy. To chyba mój największy kompleks, dlatego tak bardzo ważny jest dla mnie wybór odpowiedniego korektora, który poradzi sobie z ukryciem nieestetycznych sińców. Powyższy radzi sobie z tym świetnie. Dodatkowo ładnie wchłania się w skórę. Uwierzcie, że zanim na niego trafiłam, wypróbowałam koło siedmiu innych tego typu produktów. Droższych i tańszych. Żaden z nich nie jest mu w stanie dorównać. Jeśli chodzi o jego współpracę z podkładami, to jest ona na wysokim poziomie. Bardzo dobrze działa z fluidem Revlon ColorStay, jak i Catrice HD. Ponadto, rewelacyjnie się rozprowadza, ma lekką konsystencję, dzięki czemu daje naturalny efekt, jak i uczucie nawilżenia. Nie ciemnieje, nie warzy się, nie wchodzi w zmarszczki (jeśli oczywiści nie przesadzimy z jego ilością) i nie przesusza okolic oczu. Poza tym, nie uczula ani nie podrażnia, jest bezzapachowy. Co do jego minusów, to niestety, ale nie jest zbyt wydajny, cena za taką pojemność nie jest niska, a krycie mogłoby być jeszcze bardziej długotrwałe. Na dodatek, posiada tylko dwa odcienie: 030 Classic Beige i 060 Natural Beige. Mnie to nie przeszkadza, ponieważ ten pierwszy jest dla mnie idealny, ale dla niektórych tak mały wybór może być niewystarczalny. Co do dostępności, jest ona łatwa. Produkt znajdziecie w Drogerii Natura, Rossmann, Hebe, Super-Pharm czy sklepach internetowych. Dajcie znać czy używałyście tego korektora. Jeśli tak, to czy jesteście zadowolone. Może polecicie taki, który uważacie za lepszy?

03 października 2017

♥ Fall 2017 Fashion Trends.


Dobry wieczór! :) Początek października to idealny moment na podzielenie się z Wami jesiennymi trendami, które zagościły na wybiegach światowych stolic mody. Zapraszam do obejrzenia. Koniecznie dajcie znać, co najbardziej przypadło Wam do gustu. Życzę miłego wieczoru! :)




22 września 2017

♥ OOTD: Check frill detail blouse.



Hej! :) Na koniec tygodnia mam dla Was tzw. "zwyklaka", czyli zestaw idealny na co dzień. Co prawda, aktualna pogoda nie pozwala na taki ubiór. W końcu dzisiaj pierwszy dzień jesieni. Jednak póki co, nie mówmy "nie" pięknej pogodzie i nieco wyższym temperaturom, ponieważ mają one do nas ponownie zawitać już po weekendzie. :D Wracając do stylizacji, sprawdzi się ona podczas codziennej bieganiny. Głownie z racji tego, że jest wygodna, ale nie brakuje jej też ciekawego elementu, który urozmaica zestaw. Tym razem jest nim hiszpanka w kratę. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę dobrej, spokojnej nocy i udanego weekendu! :)

21 września 2017

♥ Discount coupons: 'Twój Styl', 'Show' / Stylowe zakupy: "Twój Styl", "Show".


Cześć kochani! :) Kolejna akcja rabatowa przed nami. Tym razem pod hasłem "Stylowe Zakupy". Kupony znajdziecie w magazynach "Twój Styl" oraz "Show". Kampania rozpoczyna się 29 września i trwać będzie do 1 października włącznie. Niektóre sklepy, zwłaszcza internetowe, zdecydowały się ją przedłużyć. Szczegóły znajdziecie w wymienionych wcześniej gazetach. Natomiast poniżej przedstawiam Wam listę salonów biorących udział w przedsięwzięciu i oferowane przez nie zniżki. Dla ułatwienia, podkreśliłam marki, które znajdziecie w sądeckich galeriach handlowych.

Źródło / Source: Styl.pl

18 września 2017

♥ OOTD: Denim shirt dress.



Witam serdecznie! :) Wraz z rozpoczęciem nowego tygodnia, mam dla Was zestaw. Niestety jest on moją ostatnią letnią propozycją w tym roku. Bardzo nad tym ubolewam, ale czas pogodzić się z nadchodzącą jesienią. Wracając do stylizacji, jej bazą jest dżinsowa szmizjerka o dziewczęcym charakterze. Dobrałam do niej torebkę w kolorze nude oraz złote dodatki w postaci drobnych kolczyków i skórzanych szpilek. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru i cudownego tygodnia! :)

14 września 2017

♥ Discount coupons: 'Avanti', 'Logo'. / Weekend zniżek: "Avanti", "Logo".


Dobry wieczór! :) Już w najbliższy weekend odbędzie się akcja rabatowa z magazynami "Avanti" oraz "Logo". We wspomnianych czasopismach znajdziecie zniżki na odzież, obuwie, galanterię, bieliznę, biżuterię, kosmetyki, artykuły wnętrzarskie, do punktów gastronomicznych i wiele innych. To przedsięwzięcie będzie trwało dokładnie od 15 do 17 września. Jednak wiele sklepów postanowiło przedłużyć swoją ofertę rabatową. Wszystko opisane jest dodatkowo przy każdej marce. Ze zniżek skorzystacie nie tylko stacjonarnie, ale i online. Przy okazji zaznaczę, że kupony nie łączą się z innym promocjami. Poniżej lista sklepów, biorących udział w akcji. Dla ułatwienia podkreśliłam salony znajdujące się w moim mieście - Nowym Sączu. Udanych zakupów! :)

Źródło / Source: Godealla

13 września 2017

♥ OOTD: Grey romper.



Hej! :) Dzisiaj mam dla Was jeszcze letni zestaw, a w roli głównej kolejny już kombinezon. Jednak tym razem w stonowanej kolorystyce. Szczerze przyznam, że długo zastanawiałam się nad jego zakupem, ponieważ ma bardzo krótkie nogawki, za czym nie przepadam. Na sukienkę czy spódnicę o tej długości bym się nigdy nie zdecydowała. Krępowałabym się w tak kusych ubraniach. Ważna jest dla mnie nie tylko wygoda, ale i dobre samopoczucie. Pomimo to, ostatecznie stwierdziłam, że główny bohater dzisiejszego wpisu, przy dobrze dobranych akcesoriach, nie będzie wyglądał wulgarnie. Ze względu na swój kwiatowy wzór, nie potrzebuje towarzystwa wystrzałowych dodatków. Sprawdzą się tutaj gładkie, delikatne elementy. Mam nadzieję, że efekt Wam się podoba. Życzę miłego wieczoru! :)

11 września 2017

♥ My first hybrid nails.



Paznokcie hybrydowe pokochało wiele kobiet. Myślę, że ze względu na ich trwałość, oryginalność w zdobieniu, estetyczny i zadbany wygląd, oszczędność czasu, a przede wszystkim za wygodę. Ja zdecydowałam się na wykonanie takiego manicure'u z racji ślubu mojej przyjaciółki. Pełniłam rolę świadkowej, więc zależało mi, aby wyglądać i czuć się dobrze pod każdym kątem. Nie chciałam, żeby moje paznokcie sprawiły mi psikusa chwilę przed tym ważnym wydarzeniem. Zazwyczaj mam pecha w tej kwestii, dlatego tym razem wolałam mu zapobiec. ;) Jeśli chodzi o moją płytkę, to nigdy nie narzekałam na jej kolor, rozdwajanie czy łamanie. Mam paznokcie z natury twarde i mocne. Ich jedyną zmorą jest to, że od czasu do czasu pękają po bokach i niestety jestem zmuszona je skrócić. Czego nienawidzę, ponieważ w efekcie wyglądają, jak dla mnie mało kobieco i nieestetycznie. Lubię długość i kształt dokładnie taki, jaki widzicie na zdjęciach. Co do koloru, raczej preferuję bezbarwny lakier lub odżywkę w tym kolorze czy po prostu top coat. Poza tym, raz na czas szaleję z czerwienią lub fuksją. To barwy, które uwielbiam, zdecydowanie bardziej niż naturalny kolor. Problem jest w tym, że brak mi cierpliwości podczas malowania paznokci. Ponadto, zajmuje mi to zbyt wiele czasu, którego najzwyczajniej w świecie szkoda mi marnować na tę czynność. Uwierzcie, że siedzę przy tym bardzo długo, żeby efekt był zadowalający. Nie chcielibyście tego oglądać. Moja mama zawsze ma ze mnie ubaw, że tak "pięknie" wyjeżdżam poza płytkę i potem muszę się nieźle namęczyć, żeby zmyć lakier ze skóry, nie naruszając tego, co udało mi się już uzyskać na paznokciach. ;) Dlatego też najczęściej wybieram lakier bezbarwny. Oto moja tajemnica. ;)


Wracając do hybryd, jak widzicie, zdecydowałam się na swoją naturalną długość paznokci, a także kształt. Zależało mi na delikatnym, nieprzesadzonym efekcie. Taki właśnie uzyskałam, dzięki odcieniowi nude i odrobinie brokatu. Przy wyborze zasugerowałam się inspiracjami z sieci. Poza tym,  stwierdziłam, że ta neutralna kolorystyka będzie pasowała do wielu moich zestawów. Przy okazji, bardzo się cieszę, że wybrałam salon Trendy Nails Fashion. Panuje tam bardzo miła, przyjazna atmosfera, dzięki czemu człowiek czuje się swobodnie. Jeśli jeszcze nie wiecie gdzie w Nowym Sączu wybrać się na manicure hybrydowy, to szczerze polecam Wam właśnie to miejsce. Ja trafiłam na niesamowicie sympatyczną, rozmowną panią Gosię, która ma wieloletnie doświadczenie, cierpliwość, poczucie estetyki, a przede wszystkim jest dokładna i staranna. 


Moje hybrydy wytrzymały jakieś półtorej tygodnia. Niestety stało się to, co zazwyczaj, czyli paznokcie pękły mi po bokach. Zatem zdecydowałam się na ich ściągnięcie. Zrobiłam to samodzielnie za pomocą zmywacza do paznokci hybrydowych z acetonem, folii aluminiowej i wacików. Przyznam, że było to bardzo czasochłonne i wymagało sporej dawki cierpliwości oraz zaangażowania. Liczyłam, że jest to łatwa i szybka czynność. Niestety się myliłam. Trzeba nieźle się namęczyć, żeby zmiękczyć warstwy lakieru i usunąć go z płytki. Największy problem miałam z pozbyciem się żelu, który nałożony był na moje dwa paznokcie. Ostatecznie się udało. :) Choć przyznam, że wówczas wygląd mojej płytki, zwłaszcza po wspomnianym żelu, mnie nie zachwycił. Dodatkowo byłam zmuszona skrócić wszystkie paznokcie. Jeśli chodzi o ich kondycję, to nie zauważyłam, żeby były słabsze. Nadal są twarde i mocne, choć od momentu ściągnięcia hybryd, czekałam miesiąc, aby urosły do odpowiadającej mi długości. Mimo, że niesamowicie podoba mi się tego typu manicure, jest wygodny i oryginalny, to nie zdecyduję się na jego systematyczne wykonywanie. Po prostu szkoda mi mojej naturalnej płytki. Boję się, że przy zbyt częstym robieniu hybryd, mogłabym doprowadzić ją do kiepskiego stanu. Jednak nie żałuję, że zdecydowałam się na ten zabieg upiększający. Gdybym cofnęła czas, zrobiłabym to samo. Jeśli tylko nadarzy się kolejna, tak ważna okazja, to na pewno ponownie wybiorę tego typu manicure. Myślę, że od chwilowego wariactwa moje paznokcie nie ucierpią aż tak bardzo. ;)

07 września 2017

♥ OOTD: Your boyfriend gave me this T-shirt.



Cześć kochani! :) Co prawda pogoda nie uległa zmianie aż tak, żeby można było zrezygnować z okryć wierzchnich i na dodatek wskoczyć w sandały, ale mimo to, postanowiłam zrobić jej na przekór i opublikować jeszcze lekki zestaw. Może tym sposobem uda mi się zwabić dużo więcej słońca, chociaż na kilka dni. ;) Co do stylizacji, elementem który najbardziej przyciąga uwagę jest koszulka z zabawnym nadrukiem. Dobrałam do niej cygaretki w pepitkę - klasyczny wzór, który zapewne nigdy nie wyjdzie z mody. Poza tym, założyłam wspomniane wcześniej sandały, drobne kolczyki i pojemną torebkę. Mam nadzieję, że połączenie stylu casualowego z odrobiną elegancji przypadła Wam do gustu. Życzę Wam dobrej nocy i miłego i ciepłego (mam nadzieję) weekend'u. :)

05 września 2017

♥ NovaClear Atopis: Face & Body Wash, Ultra Body Moisturizer / Płyn do mycia twarzy i ciała, nawilżający balsam do ciała.


Dermokosmetyki NovaClear Atopis to produkty do codziennej pielęgnacji dla osób ze skórą suchą, wrażliwą i atopową. Wyróżniają się delikatną formułą, pH ~ 5,5, nie zawierają drażniących substancji chemicznych (formaldehydów, SLS, SLES, silikonów), substancji zapachowych ani barwników. Są przebadane dermatologicznie.


Płyn do mycia twarzy i ciała

Opis producenta

Właściwości
Płyn delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie (Omega 3-6-9). Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie. Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej.

Składniki główne
Organiczny olej konopny, Ekstrakt z korzenia lukrecji, Gliceryna, Pantenol, Witamina E.

Dostępna pojemność
200ml, 500ml

Sposób użycia
Umyj twarz i ciało płynem, a następnie spłucz ciepłą wodą. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć wodą. Do użytku zewnętrznego.

Moja opinia

Na początku kwestia wizualna. Otóż, opakowanie wyróżnia się prostą szatą graficzną i stonowaną kolorystyką, która mnie od razu przywodzi na myśl Grecję. Płyn znajduje się w poręcznej, wygodnej tubie, która otwiera i zamyka się na klik. Ma ona mały otwór pozwalający na odpowiednie dozowanie produktu. Ciecz jest przezroczysta, ma rzadką, lekką, żelową konsystencję i bardzo charakterystyczny zapach, który nie bardzo mi odpowiada, ale jest do zniesienia. Poza tym, łatwo i szybko rozprowadza się na twarzy. Dobrze się pieni, więc nie trzeba nakładać go zbyt wiele. Używam go po zmyciu makijażu płynem micelarnym, w celu dokładniejszego oczyszczenia skóry. Uważam, że radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Produkt ten nie podrażnia, ani nie uczula. Nawilża i koi skórę. Ponadto, jest bardzo wydajny. Ze względu na delikatne działanie, świetnie sprawdza się na co dzień.


Nawilżający balsam do ciała

Opis producenta

Właściwości
Polecany do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej i atopowej z tendencją do przesuszania się. Szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze i ubraniach tłustego filmu. Unikalna formuła balsamu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji przywraca skórze naturalną fizjologiczną równowagę, optymalne nawilżenie i miękkość. Organiczny olej konopny odbudowuje powłokę hydrolipidową naskórka i uzupełnia uszkodzenia cementu międzykomórkowego zapobiegając transepidermalnej utracie wody (TEWL). Ekstrakt z korzenia lukrecji silnie wiąże wodę w naskórku, łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna nawilża skórę oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Alantoina chroni i regeneruje naskórek oraz działa przeciwzapalnie. Krem poprawia natłuszczenie i nawilżenie skóry. Preparat chroni przed nawracającymi objawami nasilonej suchości i szorstkości skóry.

Rodzaj cery
Sucha, atopowa, wrażliwa.

Składniki główne
Organiczny o lej konopny, Ekstrakt z korzenia lukrecji, Gliceryna, Alantoina.

Dostępna pojemność
200ml, 500ml

Sposób użycia
Nanieś balsam na skórę i delikatnie rozsmaruj. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć wodą. Do użytku zewnętrznego.

Moja opinia

Kształt opakowania oraz jego kolorystyka jest identyczna, jak w przypadku wcześniej opisanego produktu. Wszystko zresztą widać na zdjęciu. Różnica dotyczy zapachu. Tutaj nie jest on tak wyrazisty. Wręcz przeciwnie, ledwie wyczuwalny, delikatniejszy. Poza tym, barwa balsamu jest inna niż płynu. Oczywiście, to standardowa biel, charakteryzująca mleczka do ciała. Jeśli chodzi o jego rozprowadzanie, to nie idzie ono tak błyskawicznie, jakbym sobie tego życzyła. Być może nakładam go zbyt wiele i w tym tkwi problem. Nie wchłania się też w tempie ekspresowym, więc warto poczekać kilka sekund po jego nałożeniu i dodatkowo wmasować. Mimo to, produkt nie pozostawia tłustego filmu. Skóra jest odżywiona, nawilżona, odpowiednio natłuszczona, miękka i delikatna w dotyku. Uwielbiam tego typu balsamy. Mam suchą skórę, która potrzebuje dużej dawki nawilżenia. Dobrze kiedy utrzymuje się ono przez dłuższy czas. To właśnie zapewnia powyższy produkt, za co należy mu się ogromny plus. Poza tym, nie podrażnia, nie uczula, więc sprawdza się idealnie podczas codziennego stosowania. Na dodatek, jest bardzo wydajny.


zBLOGowani.pl

__________________________________

*post powstał we współpracy z serwisem zblogowani.pl /
 this post was created in collaboration with zblogowani.pl